czwartek, 21 października 2010

Chrzest w jesieni

Nie było dzisiaj w pobliżu prezydentów, premierów, nic dzisiaj nie otwierano i nie przecinano wstęgi. Myślałem że będę fotografował pierwszy śnieg na pięknych Plantach a polazłem do kina, a później aby powrócić do równowagi poszedłem zabić w zarodku chandrę. Fotografowałem jesień nas Plantach. Z braku śniegu.
Poszedłem na pokaz prasowy " Chrztu " Marcina Wrony. Mam takie upodobanie ze zanim wybiorę się do kina to coś o nim poczytam. Nie żeby się od razu uprzedzać ale lubię wiedzieć czy zmarnuję czas. Nie zmarnowałem. Film dobry a wręcz bardzo dobry. Niestety bardzo ponury w swojej fabule i wydźwięku. Może takie nasze życie a może temat bardzo ciężki. W każdym bądź razie bardzo brutalny film i jak na mój gust kończy się bardzo fatalnie. W ogóle to jak go oglądnąłem to przyszło mi na myśl że czasy się jednak zmieniły. Kiedyś władza w swojej wielkiej władzuni mogła zmienić zakończenie filmu " Baza Ludzi Umarłych " ( uwielbiam ten film )Aby przypadkiem dobrze chowane komunistyczne społeczeństwo nie popadło w deprechę. Hłasko wycofał swoje nazwisko z napisów i zabronił film firmować jego nazwiskiem. Dla niego jego opowiadanie kończyło się źle i tak też powinno być w filmie. No ale władza wtedy była wszechmogąca. A wiec " Baza " zakończyła się happy endem a dzisiaj jak wyszedłem z kina to miałem kaca i już czułem że za chwilę jakaś deprecha mnie chwyci. No cóż. Dzisiaj władza nie zmienia zakończenia filmów więc idąc do kina trzeba wiedzieć że rożnie się kończą. I nic nie pomogło mi piękne słońce jakie świeciło. Musiałem się pogonić z aparatem ze dwie godziny po Plantach i dopiero mi przeszło. Ale zdania nie zmieniłem. Film bardzo dobry ale nie radzę iść dla rozerwania się. No chyba ze granatem od środka.







" Chrzest " w reżyserii Marcina Wrony. Premiera 21.10.2010 Kino Pod Baranami " ( Moje ulubione )

Jesień na Plantach 21.10.2010 r. I Już lepiej.
































środa, 20 października 2010

Oz

Uważa się go za najwybitniejszego żyjącego pisarza Izraelskiego. Od lat jest kandydatem do Literackiego Nobla. Jako pisarz jest bardzo popularny w Polsce, choć dzisiaj kiedy robiłem mu zdjęcia kilkakrotnie musiałem tłumaczyć spotkanym krakowianom kto to. No ale pisarz to nie celebryta.  A szczególnie taki pisarz. Amoz Oz dzisiejsze popołudnie spędził w Krakowie. Uważa się go za pacyfistę. Ale szczególnego pacyfistę. Jako żołnierz brał udział w dwóch Izraelskich wojnach z Arabami. W sześciodniowej na półwyspie Synaj i wojnie Jom Kipur. W swoich esejach literackich i politycznych wzywa do kompromisu Izraelsko - Palestyńskiego.  Dorastał, a potem przez wiele lat mieszkał w kibucu. Jak powiedział w rozmowie w Trójce jego rodzice byli bardzo konserwatywni, prawicowi. On postanowił być bardziej lewicowy stad m. innymi jego zainteresowanie się kibucem i życiem w nim. Jak wspominał aby rozpocząć studia musiał mieć zgodę wszystkich żyjących w Kibucu. A nie było to proste bo był tam traktorzystą co było poważnym zajęciem. Na szczęście dla literatury światowej zgodę otrzymał. Zadebiutował  opowiadaniami " Tam gdzie wyją szakale ". W tym roku Rebis wydał jego ostatnia książkę " Sceny z życia wiejskiego.  Dzisiaj z czytelnikami spotkał się na PWST a ja wykorzystałem parę minut przed spotkaniem na króciuteńką sesje na Plantach.

Amoz Oz w Krakowie  20.10.2010 r.