Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oświęcim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oświęcim. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 sierpnia 2012

Zigeuner...

... jak określano ich w oficjalnej dokumentacji niemieckiej tego okresu. Romowie. Uznani zostali przez nazistów niemieckich za wrogów III Rzeszy w związku z tym skazano ich na izolację i zagładę.
W nazistowskich Niemczech, kierując się pseudonaukowymi argumentami dostarczonymi przez Instytut Badania Higieny Rasy, uściślano zasady postępowania wobec Romów. Uznani zostali za osoby rasowo obce, mniej wartościowe i „aspołeczne”.
Wkrótce po wybuchu wojny postanowiono pozbyć się Romów z terenu Rzeszy. Zarządzono ich sukcesywne przesiedlanie do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie umieszczani byli w gettach żydowskich i obozach dla Żydów (w gettcie łódzkim osadzono ponad 5 tys. Romów niemieckich. Zdecydowana większość z nich w krótkim czasie wymordowano w centrum zagłady Kulmhof (Chełmno nad Nerem)).

Ostatecznie, 16 grudnia 1942 roku Heinrich Himmler nakazał deportacje pozostałych Romów do obozu koncentracyjnego. Rozporządzenie wykonawcze tego rozkazu wydane przez RSHA 29 stycznia 1943 uściśliło, że miejscem deportacji ma być obóz Auschwitz.

W wyniku tej decyzji, w Auschwitz-Birkenau, na odcinku BIIe, utworzono familijny obóz cygański nazwany Zigeunerlager (obóz cygański), który istniał przez 17 miesięcy.


Szacuje się, że w obozie uwięziono około 23 tys. Romów — mężczyzn, kobiet i dzieci. Około 21 tys. zostało zarejestrowanych w obozie (w tym także dzieci, które przyszły tutaj na świat; ich liczbę szacuje się na ponad 370). Grupa około 1 700 polskich Romów została zamordowana w komorze gazowej zaraz po przywiezieniu do obozu, bez uwzględnienia w ewidencji obozowej.

 Zigeunerlager w Birkenau istniał do 2 sierpnia 1944 roku. Wieczorem tego dnia pozostałych w obozie około 3 000 mężczyzn, kobiety i dzieci załadowano na samochody ciężarowe i wywieziono do komory gazowej. Romowie próbowali stawiać opór, który jednak esesmani brutalnie złamali.

Wieczorem juz ich nie było. Zostali zagazowanie i spaleni w krematorium nr. 5

Co roku Romowie z całej Europu zjeżdżają do Oświęcimia aby oddać hołd pomordowanym. Idą przez obóz w milczeniu, później składają wieńce na miejscu zgliszcz obozu. Od roku w przeddzień tej rocznicy przychodzą na ruiny krematorium nr 5 gdzie zagazowano i spalono zwłoki ich braci.

Byłem tam wczoraj...















Romowie w rocznicę zagłady w Auschwitz - Birkenau  01.08.2012 r.


Przy wpisie korzystałem z materiałów Państwowego Muzeum Auschwitz - Birkenau w Oświęcimiu

piątek, 27 stycznia 2012

Wejściowe...

.. drzwi. jedyne takie na świecie . Wejściowe...

Przed nami stoją drzwi.
Solidne drewniane drzwi wejściowe.

Jedynie wejściowe.

Drzwi, przez które wchodzili,
nadzy, poniżeni i wystraszeni.
Wchodzili dziesiątkami tysięcy rodzin.
Nie wyszedł przez nie już nikt.

Siedemdziesiąt lat temu niemieccy naziści rozpoczęli
zagładę europejskich Żydów.
Na masową skalę. Niemalże całkowitą.

Od środka, resztkami sił,
ludzie przeznaczeni do zgładzenia
napierali na nie, a one wytrzymały.
Wybijali wizjer, więc zabito go blachą.

Oto jedyne zachowane drzwi
od komory gazowej Birkenau.

Te drzwi na zawsze oddzieliły świat żywych
i świat mordowanych.
Dlatego widząc je, nikt z nas nie czuje się komfortowo.
Patrząc, zbliżamy się do granic tego,
czego można doświadczyć i zrozumieć z tej ich strony.

Świat cały rozdzielono tymi drzwiami.
Trudno nie odczuć, że tymi właśnie drzwiami
człowiek niejako rozłączył się –
na tych pozostałych na zewnątrz i tych w środku.

Wówczas na zewnątrz byli esesmani.
Na zewnątrz, trochę dalej, stała też Luftwaffe,
Wehrmacht, za nimi członkowie NSDAP,
ich wyborcy i popierający biznesmeni, cała Trzecia Rzesza.
A także różnej maści kolaboranci i szmalcownicy.

To prawda, na zewnątrz byli też Ci nieliczni,
którzy próbowali ratować. Oraz miliony ludzi,
którzy woleli nie wiedzieć.

Na zewnątrz była wielka polityka, stosunki sił, fronty i strategia wojenna.
W środku było tylko niewinne cierpienie i śmierć.

I my dziś jesteśmy na zewnątrz
i z tej perspektywy patrzymy na te drzwi.
Gdyby te drzwi mogły mówić,
słów by im nie starczyło.
Tak samo, jak słów brakowało
więźniom Sonderkommando, by opowiedzieć to,
w czym – próbując przeżyć – uczestniczyli.

Z wszystkich pozostałych dokumentów, relacji i wspomnień
najbliższymi sedna Zagłady
są słowa więźniów Sonderkommando.
Nikt nie był bliżej.
Spośród całego autentycznego Miejsca Pamięci,
najbliżej tego sedna pozostają być może właśnie te drzwi.
Ostatni próg Zgładzonych.

Dziś od nas w pewnym sensie zależy, czy drzwi
nadal będą dla nas ścianą, granicą, kresem.
Czy ten wizjer pozostanie zabity blachą…
Blachą naszego niezrozumienia,
niezdolności spojrzenia prawdzie prosto w oczy.

Więc zadajemy sobie pytanie,
w jaki sposób patrzyć dziś
na te drzwi sprzed siedemdziesięciu lat.

Otóż za każdym razem,
gdy dzieje się na świecie zło,
mordują niewinnych, giną dzieci,
szerzy się rasizm, antysemityzm, ideologie nienawiści,
a my nic nie robimy,
wówczas patrzymy na te drzwi.
A ich dociskające rygle
jak były, tak i pozostają po naszej stronie.


Piotr M.A Cywiński. Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau w czasie dzisiejszych uroczystości 67 rocznicy wyzwolenia obozu.


Oświęcim  27.01.2012 r















środa, 18 maja 2011

Arbeit....

... Macht Frei - Praca Czyni Wolnym cytat w wolnym przekładzie z Ewangelii Jana. Cytat który nacjonaliści niemieccy w latach trzydziestych używali do propagandy nazistowskiej w walce z bezrobociem. Na rozkaz generała SS Theodora Eicke cytat został wykorzystany nad bramą kilku niemieckich obozów koncentracyjnych. Ten najsłynniejszy to napis nad bramą hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Napis został wykonany w obozowej ślusarni. Z przekazów wiadomo że kapo ślusarni Kurt Muller nakreślił napis patykiem na piasku przed wejściem do obozu. Napis wykonał mistrz kowalstwa artystycznego Jan Liwacz ( nr. obozowy 1010 ). Według tych którzy przeżyli obóz, w czasie wykonywania więźniowie w ramach protestu tak zaspawali punktowo literę B że miała mniejszy brzuszek na dole. Dzieki temu napis był bardzo charakterystyczny. Straszył więźniów przez długie lata. Więźniowie opowiadali że ironicznie dopowiadali sobie dalsza cześć napisu - " durch Krematorium Nummer drei "(przez krematorium numer trzy). I tak napis zamocowany nad bramą obozową wisiał do wyzwolenia a potem przez dziesiątki lat w Muzeum Oświęcimskim. Aż do pewnej zimowej nocy w 2009 roku kiedy kilku debili skuszona niewielką zapłatą zniszczyli napis przecinając je na trzy części i wywożąc wiele setek kilometrów od Oświęcimia. Na szczęście policja znalazła ich w kilkadziesiąt godzin łącznie z napisem. Ale wstyd pozostał. Napisy są nad kilkoma bramami ale zniszczyć i ukraść to tylko w Polsce. Taki był przekaz na cały świat. Dzisiaj pokazano ten napis naprawiony, zakonserwowany. No i niby na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Ale niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego tak się dzieje. Skąd się to bierze. Dlaczego tak bez sensu ludzie myślą. Dzisiaj jadąc do Oświęcimia przeczytałem informacje o indyjskim wędrowcu który przejechał pół świata na swoim rowerze ( 60 tys kilometrów ) chciałby przejechać jeszcze 130 tys kilometrów ( bo tak miał w planie ) ale nie pojedzie. Bo w Warszawie po tych tysiącach kilometrów rower mu skradli. Można mówić że kradną wszędzie. To rozumiem. Ale dlaczego u nas odbywa się tak głupio i tak bezsensownie. Zupełny prymitywizm. Stare powiedzenie Niemców " Jedź do Polski bo twój samochód już tam jest " niestety cały czas jest aktualne.

Arbeit macht Frei wraca do obozu Oświęcim 18.05.2011 r.