wtorek, 9 lutego 2016

Magnus i inni...

.... czyli może wreszcie w Naszej Ukochanej Konserwie prawie milionowej aglomeracji,  powstanie miejsce gdzie będzie można ( kto chce ) pogrzebać swoje domowe zwierzę. Często a właściwie zawsze jest to dodatkowy członek rodziny.  Niestety Nasza Ukochana Konserwa działa bardzo wolno i zmiany w myśleniu i podejściu do takich problemów musi trwać, jak w tym przypadku, 16 lat ( a i tak do końca nie wiadomo jak będzie ) czyli w zasadzie musi być zmiana pokoleniowa. Nie dziwię się temu. Sam byłem wychowywany w okresie gdzie pies czy kot jak umierał oddawano  go weterynarzowi zostawiając sobie obroże. Kto mógł grzebał w ogródku. Dzisiaj zapewne ci którzy chcieli by pogrzebać gdzieś swojego pupila albo wykorzystuje rodzinne działki albo....Błonia. Innej alternatywy nie ma. Co nie jest prawdą bo alternatywa jest - grzebowisko dla zwierząt, ale tu oczywiście najczęściej  tam gdzie ma być budowany natychmiast jest opór ludzi. Najgorsze jest to ze jak ich zapytać to generalnie są za ale od razu mówią ale dlaczego u nas ? I tak w koło Macieju.  Ta umowa dzisiejsza podpisywana w gabinecie prezydenta to juz trzecia lokalizacja. Poprzednie dwie mówiąc kolokwialnie spalili okoliczni mieszkańcy. Jak będzie teraz ? Ludzie mieszkają od tej działki 300 metrów i jest ich niewielu, skorzystają bo ulica Insurekcji Kościuszkowskiej to wstyd dla miasta Kościuszki wiec musi być po prostu wybudowana więc i okoliczni mieszkańcy skorzystają. No ale zobaczymy. Miejmy nadzieję że konsultacje społeczne przejdą jakoś bardziej bezboleśnie i wreszcie ta sprawa zostanie zakończona.

A tymczasem dzisiaj w gabinecie prezydenckim Magnus był gwiazdą dnia. Trochę się denerwował ale obecność Pani czyli Małgorzaty Jantos ( kobieta od lat walcząca o grzebowisko ) oraz Pana czyli jej męża Magnusa uspokajało. W każdym razie był naocznym świadkiem podpisywania umowy o współpracy przy budowaniu grzebaliska przez Panów Profesorów. Miejmy nadzieje ze wszystko się skończy pozytywnie ....

A tymczasem to są chwile Magnusa....














A to okolice gdzie mamy nadzieję grzebowisko powstanie....



09.02.2016  Grzebowisko w Krakowie

poniedziałek, 8 lutego 2016

Wręcz....

.... czyli moje pokłosie po Mistrzostwach Europy w Szczypiorniaka.
Najważniejsza impreza sportowa w tym roku odbyła się w Tauron Arenie w Krakowie i pięciu innych miastach. Jednak w Krakowie całe dwa tygodnie meczów co dwa dni od poczatku do końca. Byłem jednym z niewielu fotoreporterów którzy przesiedzieli całe mistrzostwa za bramką na fotoreporterskiej ławce.
Łatwo nie było ale przecież nikt nie mówił że tak będzie. Powoli wracam do siebie i teraz mogę się zastanowić, przebrać i wybrać parę zdjęć tworząc fotoreportaż " Wręcz... "  Jego wersja kolorowa będzie w " Krakowie " tutaj wersja pełna i czarno - biała. Dlaczego w czerni ? Wydaje się ze emocje bardziej widać w takiej tonacji. Kolor bardzo rozprasza. 

Wręcz.....

Walka w piłce ręcznej odbywa się na każdym poziomie w powietrzu, w parterze, na parkiecie. Cel zawsze jeden : zdobyć piłkę. Wysiłek, emocje, siła. Na końcu Złota Patera dla najlepszych

..w powietrzu








...w parterze









...na parkiecie





...a na koniec Złota Patera dla najlepszych


P.s...  czasami była radość innych



08.02.2016  Wręcz... 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Feta Niemiecka.....

... czyli zakończyły się Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn.  Dla mnie bardzo ważne przeżycie od strony zawodowej, wiele godzin spędzonych na hali, fotografowanie wszystkiego co tam się odbywało. Mimo że obsługiwałem wizyty papieskie, Mistrzostwa Świata w siatkówce i wiele , wiele innych imprez to ta pozostanie w pamięci mej pewnie do końca. Niezwykle wymagająca pod względem technicznym, organizacyjnym i każdym innym. Dlatego cieszę się że sprzęt nie zawiódł, ja przeżyłem a toczydło mnie tam i z powrotem do hali zatoczyło.

Od strony sportowej też było znakomicie. Najlepsze drużyny na świecie ( bo Europa to absolutny szczyt w tej dyscyplinie ) mecze niezwykle zacięte ( na palcach mecze o większej niż 10 bramek różnicy, niestety jeden Polaków ) . No chciało by się ażeby Polacy grali do końca, a przynajmniej do półfinałów. No ale nasze chcenie miało się nijak , jak się okazało,  do rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka że nasze miejsce 5- 8 to odzwierciedlenie naszego szczypiorniaka. To i tak dużo biorąc pod uwagę że mieliśmy najstarszy zespół w mistrzostwach ( 30 lat średnio ). Więc nowy trener będzie mieć co robić.  Niewielka pociechą jest to że w "reprezentacji świata "  to siódemka zawodników Vive Targi Kielce. Niestety Polak tylko jeden - Michał Jurecki.

Więc finał to Hiszpania - Niemcy. Ci drudzy już na tych mistrzostwach przegrali z tymi pierwszymi . Więc faworytem nie byli. W ogóle Niemców nie brano pod uwagę mówiąc o medalach tych Mistrzostw. No ale tak właśnie wyglądają analizy sportowe. Od lat twierdzę że analizę to można zrobić moczu a nie sportu. Sport ma właśnie to do siebie że wyrywa się poza każdą analizę. Dlatego sport jest tak piękny. Sam uważałem że Hiszpanie nie powinni mieć problemów z młodymi Niemcami ( średnia wieku 25, 5 ) Ich drużyna pod wodza Islandzkiego trenera jest w budowaniu na nowo. Po  blamażu w ostatnim EURO 2014,  awansie przy zielonym stoliku ( wyeliminowali ich Polacy ) na boisku na MŚ w Katarze byli na 7 miejscu , my na trzecim, aż wierzyć się nie chciało że mogą się tak szybko odbudować. A jednak dali radę. W meczu finałowym od poczatku prowadzenie , uzyskanie kilku bramkowej przewagi i złoto dla nich !!

A wiec w hali Tauron Areny oprócz kilkusekundowego gwizdu nie związanego ze sportem słyszeliśmy tylko " Dojczland, Dojczland !!! No i niech tak będzie. Niech się chłopaki cieszą zwycięstwem....



























31.01.2016  Feta po Niemiecku czyli Finał Mistrzostw Europy