Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fotoreporter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fotoreporter. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 marca 2013

Herosów dwóch...

... odznaczył dzisiaj wojewoda małopolski Jerzy Miler. Na jego wniosek Prezydent RP Bronisław Komorowski odznaczył naszego kolegę fotoreportera Kubę Ociepę  i ciepłownika Pawła Szopę Medalem za Ofiarność i Odwagę. Obaj Panowie w lutym uratowali tonącą w lodowatej Wiśle kobietę. Co ona myśli na ten temat bliżej nie wiemy, ale co myślimy my wiemy. W zalewie bylejakości, gównianych zachowań kompletnej obojętności na drugiego homo sapiens postawa kiedy dwóch młodych ludzi z narażeniem swojego zdrowia i życia ratuje inną osobę jest warta pokazywania wszędzie i mówienia o tym. Aby starzy i młodzi patrzyli i uczyli się. I podziwiali.  I zachowali się tak jak Kuba i Paweł.

Medalowi Herosi 13.03.2013 r.

Najpierw było bardzo oficjalnie, przed Kuba i Pawłem drzwi otwierał sam Ci Wojewoda...


Później jeszcze bardziej oficjalnie klapa, rąsia... nie nie buźki ani goździka nie było...



Następnie zdjęcie oficjalne...


Potem przy kawie pewien luz...


... no może trochę za dużo luzu...


no a na ostatku wyżywaliśmy się my... najpierw heros Kubuś...





... następnie heros Paweł...




Nad wszystkim czuwała ona Monia silna kobieta w Urzędzie...


Na koniec oczywiscie natychmiast się znaleźli do grzania przy herosie...




czwartek, 12 kwietnia 2012

Grzegorz Rogiński....

.... fotoreporter prasowy, śmiem twierdzić jeden z najlepszych fotoreporterów prasowych w tym kraju. Fotograf trzech premierów Marka Belki, Kazimierza Marcinkiewicza i Donalda Tuska. I właśnie przy tej pracy z ostatnim Premierem Donaldem najczęściej się widywaliśmy. Kiedy przyjeżdżał do Naszej Ukochanej Konserwy zawsze mogliśmy liczyć na jego pomoc w drobiazgach organizacyjnych wizyt, nigdy nie zdarzyło się aby kiedykolwiek wszedł w kadr mnie czy kolegom ( przynajmniej nie znam takiego przypadku ) mimo że miał dostęp do premiera w najbliższej odległości. Laureat I miejsca World Press Photo w kategorii kultura w roku 1985 za fotoreportaż z Konkursu Chopinowskiego. Jest zresztą laureatem wielu innych konkursów fotografii prasowej z nagrodą za najlepsze zdjęcie polityczne w konkursie Polskiej Fotografii Prasowej z 1995 r.
Właśnie w ostatnich dniach zwolniony z pracy w kancelarii Premiera. Nie za " błędy w swojej pracy  " a z powodu reorganizacji i powierzenie obsługi fotograficznej i filmowej firmie zewnętrznej. Zrobiono to w tygodniu kiedy walczyło się o zrozumienie ustawy podług której mamy pracować do 67 roku.   Grzesiek ma 60 lat i brakowało mu do okresu ochronnego ( cóż za nazwa, powoli aczkolwiek systematycznie choć brakuje mi jeszcze wielu lat też zbliżam się do wieku ochronnego w którym nie wolno do mnie strzelać )  Oczywiście uważam że pracodawca może zmieniać nas, pracowników jak rękawiczki szczególnie jak nie podobają mi się zdjęcia. Tylko w tym przypadku tak nie było bo być nie mogło. Myślę że chodzi tu o kontakty i znajomości ( jeśli się nie mylę nie było konkursu a firmę zewnętrzną wskazano palcem ) Dlatego z zainteresowaniem będę patrzył jak to firma zewnętrzna będzie pracować jak przyjedzie do naszej Ukochanej Konserwy. Aby nie być gołosłownym pokazuje zdjęcie Grzesia jak pracował dla Premiera w pewnym roku w czasie pewnej powodzi, w momencie pewnej wizyty. On Premier w woderach po z przeproszeniem krocze, my z drugiej strony nieprzygotowani ( wodery tylko dla Premiera ) w wodzie po kolana. Grześ to ten drugi z lewej w jasnej koszuli i jasna głową. Nieskromnie dopiszę że ten w centrum to ja a obok mnie wpatrzony w dzieła swojego życia Mateusz. Wszyscy razem tyramy dla dobra Premiera i ludzkości aby widział jak dobrze jest. Niestety zwalniają tylko Grzesia.( Z nami dawno juz to zrobiono albo wyrzucono albo obcięto )  Zdjęcie dedykuję tym którzy będą teraz obrabiać Premiera. Zaopatrzcie się nie tylko w garnitury, apaszki,  białe koszule i 400 mm. Weźcie też wodery i gumcoki. Bo będą potrzebne !

Grześ  ! Pozdrawiam Cie serdecznie z Galicji ! Wiem że dasz radę Trzymaj się Brachu  !!!

Radwan. 29.06.2009 r My i Premier z drugiej niewidocznej strony obiektywu ( żeby nie powiedzieć księżyca )

    

P.s 1. Zdjęcie dostałem od znajomego z Tarnowa. Niestety nie jest podpisane a poczta juz wyrzucona . jak będziesz to oglądać daj znać aby zdjęcie podpisać. Dzieki za fotę.

P.s 2. Pozwolę sobie na odrobinę lansu Grześka. Dla wszystkich którzy chcą zobaczyć jak wygląda dobra praca fotoreportera w sytuacjach rożnych niech zajrzą na http://www.roginski.com.pl/ Polecam zdjęcia z Orawy z 1974 roku. Cymes !!!

P.s Znalazłem drugie zdjęcie. Tym razem Grześ patrzy w sina dal ( czytaj w głębokie oczy premiera ) ja pokazuje swój siwo - łysy łeb i usiłuje zobaczyć WPP na swoim aparacie Mateusz udaje że pracuje.


wtorek, 28 lutego 2012

Andrzej....

....kolega fotograf z Urzędu Marszałkowskiego naszej Ukochanej Konserwy. Lubimy go bardzo i chyba tylko dlatego ostatnio ukazał się nam w całej postaci swej. Nie wiedzieliśmy ze jest taki... srebrny !!!

Srebrny Andrzej z Urzędu 27.02.2012 r.




środa, 22 lutego 2012

Remi Ochlik....

....fotoreporter NYT zginał dzisiaj w Syrii. Ta śmierć zajęła mediom dokładnie 7,5 minuty. Kiedy rano przeczytałem informację i wrzuciłem ją dla znajomych na FB była  już druga wiadomością po 7,5 minutach zniknęła , zastąpiły ja inne wiadomości. Śmierć Remiego teraz w ogóle zeszła z informacji zajęły ja ważniejsze sprawy jak śmierć Rysia z Klanu i problemy z emeryturami. Taka jest kolej rzeczy. I wszyscy którzy zajmujemy się ta profesja zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak do szaleństwa doprowadza mnie w takich sytuacjach zawsze pytanie " po co " i czy " warto było "   Nikogo to nie obchodzi szczególnie ale parę moralistów musi się przy okazji wywnętrzać " po co "  i  " czy wato było ". Myślę że dla tej dwójki która dzisiaj zginęła to co robili było sensem ich życia. Było tym co kochali i co chcieli robić. Bez żadnych podtekstów moralnych. I tylko żal że czasami tak młodzi ludzie giną w tym zawodzie. Remi miał zaledwie 28 lat. Był świetny w tym co robił. Po jego pracach widać było że to co robił  to jego pasja. Pierwszy raz robił zdjęcia dla klienta w Haiti. Miał wtedy zaledwie 20 lat. Dwa tygodnie temu został jednym z laureatów World Press Photo. To jego zdjęcia dla wielu, były zdecydowanie lepsze od pracy która została nagrodzona główną nagrodę. Pamiętam te dyskusje.  Niestety Remi nagrody tej już nie odbierze...

Ci którzy są zainteresowani niech zajrzą na stronę Remiego  http://www.ochlik.com/ Zobaczą jego znakomite prace. Polecam jeszcze stronę jego agencji http://www.ip3-press.com/ w zakładce portfolio Remiego znajdziesz kapitalne jego zdjęcia z rożnych innych stron  świata gdzie pracował.


Remi Ochlik fot. AFP



Jedno z nagrodzonych zdjęć Remiego z Egiptu. Fot. Remi Ochlik/ WPF

piątek, 6 stycznia 2012

Królik....

.... i trzy tysiące Króli wyległo dzisiaj na ulice Konserwy ( o tym będę nadawał zaraz ) Jednak jeden Królik zwrócił na nas uwagę. Łajza Tata ( czytaj może łajza Łapa ) nie dał królikowi korony. Jak zwykle chciał się wywyższać. Dzieki kolegom fotoreporterom Królik otrzymał swoją należną mu jak psu budę Koronę i pokazał tacie Łapie kto tu rządzi i przywrócił porządek rzeczy.

Królik i paź Łapa w Trzech Króli roku Pańskiego 2012.




poniedziałek, 19 grudnia 2011

Święta Anna....

.... od Aparatów, Święta Anna Niezatapialna, Anna 10 tys dni i może więcej. Takie i inne skojarzenia przyszły mi na myśl kiedy zobaczyłem na monitorze to co zrobiłem. Np. Anna z dużymi uszami, Anna uskrzydlona, można tak wymyślać nieskończenie. Barwna nasza Anna jest fotoreporterką jedyną ( inne kobiety w naszym kółku zainteresowań pojawiają się raczej sporadycznie )  w naszej męskiej paczce. Co prawda często gęsto nasza Ania pomiata tą męską paczką na prawo i lewo. Powiem więcej nie ma takiego co nie miałby że się tak wyrażę osobistego stosunku z Anią w pracy. A jak się go ma to uszy po sobie i ustaw się tak jak chce bo masz przechlapane. Często Anię wykorzystujemy do straszenia młódzi co to chcą polizać naszego fotoreporterskiego fachu i judzimy ja aby " Młodemu " zwróciła uwagę jak ma się zachowywać.  Biedny wtedy ten " Młody " Muszę jednak stwierdzić że ostatnio wraz z upływającym czasem ( czytaj po ludzku wiekiem ) Ania raczej młodym pomaga słowem, a nam starym zostawia kopa lub łokieć. Widać Nasza Ania Święta od Aparatów do nas starych już nie ma słów.  Sprawiedliwie trzeba oddać że pracy się poświęca, nie wyjdzie zanim coś nie wyrzeźbi a że czasami kończy się to jakimś kopem konkurencji no to już powiedzmy sobie problem konkurencji.  
Ainu  !  Wbrew pozorom wszyscy Cie lubią ( oprócz oczywiscie tych paru zawistników ) Pozdrawiam

maro

Ania Kaczmarz fotoreporterka Dziennika Polskiego jako Anna Święta od Aparatów  18.12.2011 r.




sobota, 29 października 2011

Pracowity....

... jak Jacek.  Naczelne hasło PAP  " Świat czeka na nasze zdjęcia " Jacek często na naszych oczach wdraża w czyn.  Nie jest istotne ze przy tym samym stole Czcigodny Honorowy Obywatel Gabriel Turowski podpisuje ważne dokumenty. Nie jest też ważne że Mistrzyni Olimpijska i Świata Justyna Kowalczyk przy tym samym stole oprawia dziennikarzy. Po drugiej stronie druta PAPowskiego muszą być zadowoleni. termin 15 minut musi być dotrzymany... 

Jacek Bednarczyk i Papowski gorący drut  28.10.2011 r


Jacek z Honorowym...


Jacek z Justyną...



P.s do Szefów Jacka - Zdjęcia na mój dusiu nie były ustawiane. tak pracuje PAP...

poniedziałek, 16 maja 2011

Fotoreporter...

.... Małopolski Tytuł na rok 2010 przyznany. Oczywiście dla mnie najciekawsza to kategoria. W tym  roku za najlepszego fotoreportera Kapituła Nagrody Dziennikarzy uznała Jacka Bednarczyka z Polskiej Agencji Prasowej; "za fotografię agencyjną najwyższej próby. Za czujność, refleks, ciekawość świata i smak w jego kadrowaniu". Kapituła podkreśliła także w uzasadnieniu, że "Jacek Bednarczyk jest zawsze tam, gdzie być powinien. W ubiegłym roku "ustrzelił" ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, odsłuchującego zapisy czarnych skrzynek. Minister musiał się potem tłumaczyć przed prokuratorem. A ze zdjęć Jacka obficie korzystały gazety i portale internetowe". - Tyle komunikat PAP.
Ja podpisuje się pod tym werdyktem obiema rekami i nogami. Należało mu się za ten rok. Wiem coś o tym bo bardzo często ( czy Jacek chce czy nie chce ) pracujemy razem. I patrząc na jego pracę potwierdzam ten werdykt. Nie goni na obsłudze jak przysłowiowy kot z pęcherzem, nie szarpie się patrzy i kalkuluje gdzie ma stanąć. Młodzi i ambitni z końcówką moczu w pęcherzu, kiedy się wystrzelają a aparaty już są przegrzane od roboty, zauważają że Jacek stoi zupełnie gdzie indziej. Tylko że już jest za późno. Zdjęcia zrobione, a młodym  poszczają najważniejsze mięśnie w organizmie.  Tak bym po krótce opisał nasza pracę terenową z Jackiem. Dla młodych i walecznych Jacek ma jeszcze jeden walor nie do przekroczenia. Posturę. Jego szerokie plecy, wzrost i w ogóle godna postawa, powoduje że młodzi czasami nie maja miejsca. Fakt że czasami dochodzi do szarpaniny ale zazwyczaj pomiędzy nim a kimś nowym który dopiero po scysji dochodzi do wniosku o beznadziejności jego reakcji. Jacka się nie przesunie należy go obejść;. Pamiętajcie młodzi ! Obejść. !!! Bo inaczej nic nie zrobicie.  A poza tym patrzcie na niego i bierzcie przykład. Jak idziecie do roboty to reprezentujecie albo swoich pracodawców albo samych siebie. I teraz popatrzcie na Jacka i na swoje obszarpane gacie opuszczone do pół tyłka, swoje kanarkowe podkoszulki nadające się co najwyżej na szmatę do podłogi w Kurii do której przychodzicie tak ubrani robić zdjęcia  i wtedy będziecie wiedzieć na czym  polega przewaga Jacka nad Wami.
To tyle kadzenia ! A teraz powiem prawdę.  Jak jeszcze raz wleziesz mi tymi swoimi ogromnymi barami prze de mnie to wskoczę Ci na plecy i będę robić z góry.  Z nad twojej głowy. !
Serdecznie Cię pozdrawiam i gratuluję. Pełny szacun za Twoją pracę !

Jacek Bednarczyk Fotoreporterem małopolski na rok 2010.

To te dwa zdjęcia tak wzruszyły Kapitułę. Nie dla walorów artystycznych tylko fotoreporterskich. Jacek był tam gdzie należało. Jak pijak wjeżdżał w tłum pod oknem papieskim był od motoru pięć metrów i focił. Mnie się nie chciało nawet tam pójść ( Bo ile razy można robić to samo ) A na drugim zdjęciu ustrzelił ministra na wsłuchiwaniu się w treści które później wyjaśniała prokuratura. Był tam jedyny bo wszyscy czekali na ministra nie tam gdzie trzeba.  Trzeba mieć po prostu to coś. Nos.



Ale praca fotoreportera terenowego nie zawsze jest prosta łatwa i przyjemna. Czasami to praca nocna, a karmą jest  wrzucone na szybko dwie słodkie bułki...



Ten facet po prawej to Jacek a ten po lewej według artysty Papież. Ale kto go tam wie....


A to tez Papież Tyle że Jacka. To na emeryturę...Jacka


poniedziałek, 7 lutego 2011

Ken Oosterbroek

Artykuł  Wojtka Jagielskiego w Dużym Formacie " Strzel zdjęcie i giń " zrobiło swoje. Przynajmniej u mnie Jak mnie coś nurtuje to marudzę aż czegoś się nie dowiem. W artykule pada nazwisko fotoreportera Kena Oosterbroek. To jego śmierć spowodowała zainteresowanie się pracą fotoreporterów w Afryce. Było ich kilkunastu ale najbardziej znana była grupa " Bang Bang Club "   Czterech młodych ludzi którzy od kilku lat fotografowali zmiany zachodzące w RPA. Apartheid odchodził długo i krwawo. Walki miedzy zwolennikami i przeciwnikami demokracji,  była niezwykle zacięta. Do dzisiaj walka ta jest widoczna w umysłach mieszkańców RPA./ Ken Oosterbbroek urodził się w 1963 roku w Pretorii. 31 lat później jako szef fotoreporterów największej gazety w RPA  The Star ginie w zupełnie niepotrzebnej strzelaninie w Thakozie. Miał 31 lat i całe życie przed sobą. Ale to co robił pochłonęło go całkowicie. Chciał być tam gdzie innych nie było. I pewnie ma rację w swoim artykule Wojtek Jagielski,  że byli tylko fotoreporterzy. Ich piszący koledzy byli znacznie dalej. Ich na pierwszej linii nie było. Ken zanim został doceniony poświecił się takiej pracy wiele lat wcześniej . W latach 80 jeszcze jako młody człowiek był w Angoli. Co wtedy tam robił ? Był nielegalnie. Czy walczył. Nie wiem. Te lata są w jego biografii zupełnie pominięte. Pierwszy raz na szersze wody wypływa w 1989 roku kiedy zdobywa prestiżową nagrodę  Ilforda South African Press - Fotograf Roku. Tę nagrodę i tytuł najlepszego fotografa zdobywa jeszcze raz. W 1990 roku otrzymuje fotograficznego Pulitzera. To w tamtym okresie wraz z grupą kolegów wykonują zdjęcia które później tak zachwycą specjalistów od opisu zdjęć i ich analizowania. Maksyma o tym aby być jak najbliżej wydarzeń powoduje że ich zdjęcia sprawiają wrażenie jakby stali na wprost strzelających a jednocześnie jakoś unikali kul. I rzeczywiście narażanie życia było dla nich normą tego zawodu a zastrzyk adrenaliny napędem. Ale nie byli samobójcami. Ich późniejsze problemy wynikały ze stresu oraz bezgranicznych dramatów których byli świadkami. Ale to wypłynęło u nich później a wśród kolegów którzy przeżyli, wiele lat później. Problemy moralne które wypłynęły wraz z upowszechnieniem ich pracy,  wtedy były dodatkowym stresem i zadawaniem sobie pytań na które młodzi ludzie nie potrafili znaleźć odpowiedzi.   
  Największym sukcesem Kena było zdobycie nagrody w 1992 World Press. Najciekawsze jest to że zdobył ją  nie za zdjęcia z walk plemiennych czy afrykanerów ale za fotoreportaż z kolei afrykańskiej która wtedy była nękana przez bandy i zwykłych gangsterów którzy doprowadzili do tego że koleje mogły kursować tylko pod silna obstawą wojskową. Na stronie World Press Photo znalazłem taki opis tych zdjęć :
 " Pociągi łączące miasta z centralnej RPA z  Johannesburgiem  częstocelem  dla brutalnych ataków. W 1992 roku, zginęło 277 osób dojeżdżających do pracy, a ponad 500 zostało poważnie rannych. Niektóre osoby zostały rzucone na tory, inni w popłochu wyskoczyli na tory  jak napastnicy wdarli się strzelając  na oślep lub atakując podróżnych nożami  i bronią domowej roboty. Policja i wojsko jak mogą ograniczają przemoc. Ogromne sumy pieniędzy inwestowane w kuloodporne wagony oraz ich nadzór.
 
To są te zdjęcia z 1992 roku. 

 

Ale większość prac Kena i jego kolegów z Bang Bang Clubu to jednak fotografowanie przemocy i życia w ciężkich czasach przemian społecznych. Zdjęcia Kena Osterbroek a które znajdują się na stronie poświęconej jego pamięć www.picturenet.co.za/gallery/keno/pics8.htmli

 


 

Na tej samej stronie znalazłem zdjęcie naszego papieża Jana Pawła II. Niestety nie ma żadnego odniesienia kiedy było zrobione to zdjęcie. papież oficjalnie po raz pierwszy przybył do RPA w 1995 roku. Ale wtedy nie żył juz Ken. Wiec zdjęcie musiało być wykonane wcześniej. Ale papież był w RPA wcześniej tylko przypadkiem w 1988 roku kiedy musiał lądować przymusowo w Johanesburgu. I na pewno nie jest to zdjęcie z tego okresu.. Musi to być zdjęcie wykonane albo w Angoli w 1988 r oku albo w jakiejś wcześniejszej pielgrzymce  


18 kwietna Ken Osterbroek pojechał z kolegami z Bang Bang Club fotografować zamieszki w Takhozie. Ze starego składu klubu brakowało tylko  Kevina Cartera który właśnie kilka dni wcześniej odbierał Nagrodę Pulitzera za swoje zdjęcie z Sudanu. Ale był Greg  Marinovich i Joao Silva.. Takhoza to niewielkie miasto koło Johanesburga. Właśnie wczoraj zginęło tam 16 ludzi w walkach pomiędzy zwolennikami ANC a IFP. Takie walki przybrały nazwę " Wojny Hostelowej " gdyż brały w niej udział najczęściej mieszkańcy rożnych osiedli które były zwolennikami zwalczających się partii. Następnego dnia miały odbyć się w RPA pierwsze wolne wybory. A za kilka dni upadnie apartheid. Zwaśnione strony były rozdzielone siłami pokojowymi ONZ I to prawdopodobnie z ich strony padły strzały które ugodziły Kena Oosterbrokea i Grega Marinovicha. Ken zginął na miejscu. Greg postrzelony został wywieziony samochodem ONZ z miejsca potyczki. Strzały jak się okazało kilka lat później były wynikiem paniki w jaka wpadli żołnierze pokojowych sił w momencie kiedy jedna ze stron otworzyła ogień. Cały ten incydent został dość dobrze sfilmowany i sfotografowany.  Zdjęcia które natychmiast trafiły do największych agencji zrobiły ogromne wrażenie. Warto oglądnąć te filmy. Widać na nich rannego Grega zastrzelonego Kena i Joao który nie za bardzo wie co robić ratować czy fotografować. Robi i jedno i drugie.  



Na jednej z czołówek gazet pokazało się ostatnie zdjęcie Kena zrobione na minute przed zastrzeleniem. Prawdopodobnie to ze strony tej grupy żołnierzy padły śmiertelne strzały.






Historia Kena i Bang Bang Clubu znalazła odzwierciedlenie w literaturze i filmie. Niewielkie ale zawsze. W 2001 roku jego przyjaciele Greg Marinovich,  Joao Silva wydają książkę w której opisują swoje przeżycia z tamtych lat. Ci nieliczni którzy w Polsce ją czytali twierdzą że książka na szczęście nie jest opisem bohaterskich czynów kilku młodych ludzi tylko bardzo rzetelną opisaną z dużą dozą realizmu dramatyczne przeżycia ludzi którzy znaleźli się w miejscu i czasie kiedy historia pisała swoje losy na ich oczach a oni usiłowali pokazać tą historię innym.

Okładka książki " Bang Bang  Club - Migawki z ukrytej wojny "


Wcześniej w 1998 roku  wydano książkę  " The Invisible Line : Życie i fotografia Kena Oosterbroek która napisał Mike Nicol . Autor opisuje pracę i życie Kena, dużą ilość zdjęć z okresu przed wydarzeniami w 1994 roku. Pisze to za oficjalna a informacją o książce. Ponieważ była wydana w 1998 roku teraz praktycznie niedostępna.



W 2006 roku o Oskara w kategorii krótkiego dokumentu  walczył film "The Death of Kevin Carter: Casualty Dan Krauss of the Bang Bang Club", reż. Dan Krauss. Gdzieś w necie widziałem stronę tego filmu. Ale nie znalazłem.  
Na wiosnę tego roku pokaże się film fabularny  " The Bang Bang Club " 


 Bang Bang Club  czyli jak pisał Wojtek Jagielski " Bractwo Pif  - Paf  "  


Ken Oosterbroek zginął w tragicznej potyczce tuż przed uzyskaniem wolności RPA , tuż po zrzuceniu jarzma 300 lat apartheidu.  Wyszło na to że walczył aparatem całe życie a zginał tuz przed wpłynięciem do portu.

Historia chłopaków z Bang Bang Clubu dopisała swój kolejny rozdział jesienią roku 2010. Po śmierci Kena i Kevina Cartera z grupy pozostało ich dwóch. Greg Marinovich i Joao Silva. Własnie ten drugi nie porzucił swojego fachu. Cały czas wyjeżdżał w różne konfliktowe rejony świata. W październiku wraz z oddziałem amerykańskich żołnierzy wziął udział w patrolu w Afganistanie. Na  Checkpoint 16, Deh-e Kuchay wchodzi na minę przeciwpiechotną. Niestety traci obie nogi. W dalszym ciągu jest fotoreporterem The New York Times.


 Ken Oosterbroek